Komunikat

Odbiory osobiste banknotów 0 Euro możliwe są w Sklepiku na kondygnacji -1 od wtorku do piątku w godz. 9.00 – 16.00, w soboty w godz. 10.00-16.00.

Informujemy, że od 1 lipca do 31 sierpnia Biblioteka będzie nieczynna dla czytelników.

Rowerem przez Afrykę – historia podróży Kazimierza Nowaka
Dzisiejsze kolarstwo trekkingowe zdominowane przez nowinki technologiczne, najnowsze kroje sakw, uchwyty do smartfonów i ultralekkie materiały jest osiągalne praktycznie dla każdego. Kto z nas, nawet przy obecnym poziomie techniki zdecydowałby się na prawdziwy survival - samotną rowerową wyprawę przez Afrykę? I do tego tam i z powrotem?

Obecnie trudno w to uwierzyć, że taka historia miała naprawdę miejsce już w latach trzydziestych XX wieku. Jej bohaterem był Kazimierz Nowak – prekursor sztuki reportażu, podróżnik, fotograf.

Urodził się w 1897 r. w Stryju. Od dzieciństwa marzył o podróży do Afryki. O jego wyjątkowej pasji może świadczyć fakt, że już w wieku 15 lat udaje się w swoja pierwszą samotną podróż do Włoch. W 1922 r. roku żeni się z Marią Gorcik, z którą ma dwoje dzieci – córkę i syna. Dalej realizuje się jako podróżnik i fotograf w trakcie krajowych wyjazdów rowerowych.

Niestety w okresie wielkiego kryzysu traci pracę urzędnika biurowego zapewniającą źródło dochodu swojej rodzinie. Przez wiele miesięcy bezskutecznie poszukuje zajęcia, by w 1925 r. wyjechać z kraju. Planuje zarobić na utrzymanie rodziny tworząc reportaże jako korespondent prasowy i fotograf. Przemierza rowerem Węgry, Austrię, Włochy, Belgię, Holandię, Rumunię, Grecję i Turcję. Swoją podróż kończy w ogarniętym wojną Trypolisie w Afryce Północnej. Zły stan zdrowia i brak funduszy zmuszają go do powrotu do Polski. Przez kilka miesięcy podróżuje po Polsce starając się zebrać fundusze i przygotowując się do swojej największej wyprawy życia – podróży do Afryki.

Jego marzenie spełnia się w 1931 r. Wyrusza rowerem z Boruszyna do Poznania, gdzie wsiada do pociągu do Rzymu. Następnie rowerem jedzie do Neapolu skąd statkiem płynie do Trypolisu. Tu rozpoczyna się jego właściwa podróż, w której ponad 40 tysięcy kilometrów pokona swoim wysłużonym siedmioletnim rowerem, pieszo, konno, na wielbłądzie, czółnem i pociągiem. Wzbudza ogólna sensację, gdy rowerem dociera do oazy Maradah w Wielką Sobotę 1932 r. Nikt, łącznie z Włoskimi władzami, nie jest w stanie zrozumieć, jak samotny cyklista z Polski znalazł się na środku pustyni. Pod naciskiem dowódcy miejscowego posterunku wojskowego, zmuszony jest skorygować swoje plany podróży. Po zmianie trasy, nadkładając wiele kilometrów, udaje się przez Benghasi do Aleksandrii w Egipcie. Jadąc dalej na południe wzdłuż Nilu, osiąga serce Afrykańskiego kontynentu.

Nie zapomina o swoim głównym zadaniu jakim jest prowadzenie relacji z wyprawy. Wykonuje tysiące zdjęć dokumentując Tuaregów, egipskich Fellachów, Szilluków, Pigmejów, Burów z Transwalu, plemiona Haussa i wielu innych. W swoich artykułach przesyłanych z napotkanych po drodze faktorii przekazuje piękno i ogrom Afryki. Relacjonuje życie mieszkańców, sceny polowań, różnorodność przyrody i krajobrazu. Jest pełen podziwu dla nieskalanych globalnym pędem mijanych osad i wiosek. Z pogardą wyraża się o kolonializmie i ekspansywności białych wydzierających za wszelką cenę bogactwa naturalne. Jego poglądy nie podobają się Polskiej Lidze Morskiej i Kolonialnej, co utrudnia mu finansowanie wyprawy. Otrzymuje jedynie komplet opon rowerowych przesłanych przez firmę Stomil.

Pisze do swojej żony Marii i dzieci  o tym, jak bardzo tęskni, mając nadzieję, że relacje z wyprawy poprawią ich sytuację finansową. Dzięki Marii Nowakowej reportaże i zdjęcia  ukazują się w prasie krajowej i zagranicznej.

Z końcem kwietnia 1934 r. Kazimierz Nowak dociera do Przylądka Igielnego – południowego krańca Afryki. Po krótkim pobycie w Kapsztadzie decyduje się na powrót lądem, odrzucając tym samym od Brytyjczyków propozycję pomocy w powrocie drogą morską.

W swoim liście tak pisał: „Ogarnął mnie lęk... Kiedy pomyślałem, że mogę znaleźć się w czterech wypolerowanych ścianach kajuty, począłem sobie przypominać tony restauracyjnego jazzbandu, zamajaczyły mi przed oczyma sylwetki eleganckich panów i pań. Wsiadłem na rower i uciekłem”.

Jego rower odmawia posłuszeństwa w samym środku pustkowia Afryki Południowo – Zachodniej. Niepodziewanie pomocy udziela mieszkający w Gumuchab Polak – Mieczysław Wiśniewski, przekazując dwa konie – wierzchowca i jucznego. W Angoli odwiedza majątek hrabiego Zamoyskiego, gdzie wymienia konie na rower, którym osiąga rzekę Kassai. Tam, w czółnie tubylczym ochrzczonym nazwą „Poznań 1”, płynie w dół rzeki, gdzie na wzburzonych wodach katarakty Kaueue traci łódź. Dalej samotnie przebywa kilkaset kilometrów pieszo, by w końcu  nabyć nowe czółno. Po dwumiesięcznym okresie samotnej żeglugi rzekami Lulua, Kassai i Kongo dociera rowerem do jeziora Czad. Sacharę pokonuje wielbłądem „Ueli” co zajmuje mu prawie pięć miesięcy. Ostatnie 1000 kilometrów przemierza znowu rowerem docierając w 1936 r. do Algieru nad Morzem Śródziemnym.

Po powrocie do kraju, udziela wykładów o swojej podróży. Planuje kolejną wyprawę do Indii i Azji. Niestety w niespełna rok po powrocie do Polski umiera. Biorąc pod uwagę olbrzymie trudności logistyczne, finansowe oraz wiele innych czynników, Kazimierz Nowak z pewnością zasługuje na dołączenie do panteonu największych światowych podróżników i odkrywców Afryki, takich jak David Livingstone, Henry Stanley czy Leon Cienkowski.

Autor: Michał Puszkarski